|
Studniówka w
SYmpozjum – autentyk - fragment blogu Arka.
16 stycznia
2005 11:13
Wróciłem na
czworaka do domu.!
Nie wiem czy
jeszcze pracuje bo studniówka rozpierdoliła w nocy pół hotelu.
Ale po kolei.
Zaczałem
wczoraj pracować o 12. Przygotowalismy zajebane sale na wizytę tego bydła.
O
17:00
Wdupczyli się
całą zgrają. stoosiemdziesiąt gnojów w przymałych garniturkach.
Pryszczate
ryje, komórka przy uchu. Kilku w adidasach.
Jakieś LO nie
pamiętam które. Panienki pożal się boże. Jedne zrobione na 40 inne 40 zrobione
na 15 chyba z ulicy wzięte za 100 $.
Do 19 trzymali
wątpliwy fason, po polonezie jacyś rodzice i nauczyciele oznajmili żeby w drodze
wyjątku podawać alkohol.
O
20:00
Już połowa
towarzystwa chodziła zygzakiem, zahaczając o kuchnię fitness, basen, gabinet
prezesowej, i kilka pięter.
Ochroniarze co
chwilę znosili kogoś na dół.
O
21:00
Najebana
młodzież wyraźnie zaprzestała przejmować się gronem pedagogicznym i po zakazie
podawania alkoholu do tesco ruszyły pierwsze pielgrzymki.
O
22:00
Przyjechała
pierwsza karetka. Jeden
napruty i chyba naćpany czymś gnojek złamał drugiemu nos.
Chwilę później
ochroniarze zadzwonili po psy, bo inny naćpany zaczął w nich rzucać zastawą.
Drzwi
wejściowe stłukli wracający z tesco. Ochroniarze nie chceili ich puścić z
siatami wypełnionymi wódą.
Jeden najpierw
pobudzony jakimś proszkiem teraz nie chciał się obudzić.
W między
czasie ktoś zdzielił stołkiem jednego z nauczycieli i poleciały szyby w salach
konferencyjnych.
Chodząc do
kuchni i z powrotem miałem wrażenie że hotel powoli się sypie.
Przed
24:00
Policja
zabrała dwóch gnojów z czego jednego musieli wynosić w pięciu. Karetka zabrała
innego ze złamanym nosem. Nauczyciela, który oberwał stołkiem opatrzyli na
miejscu.
O
północy
Na
wyziębionych z braku dwóch szyb salach było koło 150 osób.
Kilkoro
zaczęło nawet tańczyć.
Nauczyciele
nerwowo biegali podejmując działania prewencyjne.
Kilku
powracających z Tesco znów rozpoczynało awanturę z ochroną przed wejściem.
My
bezskutecznie próbowaliśmy się dodzwonić do szefów. Udało się wreszcie do
Sylwii.
Kazała imprezę
przerwać wezwać policje i ochronie wyprosić wszystkich gości.
Powiadomiliśmy
nauczycieli o decyzji zarządu hotelu.
Oczywiście
mnie wysłali.
W odpowiedzi
usłyszałem że to speluna nie hotel, że co to za ochrona, i że koniecznie chcemy
dzieciom zepsuć dzień, który teraz będą tak pamiętać do końca życia.
No moja kurwa
wina, że gówniarze rozpierdolili sale konferencyjne i bar!
Gdy kończyłem
rozmowę przy drzwiach już wrzało.
Jeden
ochroniarz oberwał butelką w twarz. Pozostali nie poradzili sobie z grupą 30
małolatów.
Ci wreszcie
wtargnęli do środka. Zamknęliśmy się w kuchni.
Dwaj
ochroniarze leżeli na podłodze, nauczycieli obsiadła grupa 30 i nie pozwolili im
nic zrobić.
W kącie
zaczęła się awantura.
Jakaś panienka
zaczęła wydzierać się przez mikrofon że "jakiś skurwysyn zajebał mi komórkę" i
że jak dorwie winowajcę to go zajebie.
Przed
01:00
Przyjechała
Policja.
Dwóch ich było
Weszli i wyszli.
Na nasz
telefon na komisariacie oznajmili że jak złożymy skargę oficjalnie to wtedy
przyślą grupę interwencyjną.
Skarga
najlepiej na piśmie.
Dwie karetki
przyjechały zaraz potem.
Zabrali
ochroniarzy i jeszcze kilka ofiar kilku bujek do jakich doszło koło szczątek
baru.
Wreszcie
jakieś zrządzenie losu bo przyjechali reporterzy TVN i z kamerą wparowali do
środka.
Natychmiast od
stołów unieśli się nauczyciele i kilku rodziców i siłą wyrzucili reporterów na
zewnątrz.
Korzystając z
okazji wymknęliśmy się z kuchni na górę do gabinetu prezesów żeby zadzwonić po
pomoc.
W miedzy
czasie ktoś podpalił jeden ze stołów.
Cud, że
zraszacze się nie uruchomiły, bo byłby cały hotel do remontu.
Na półpiętrze
kopulowali licealista z licealistką, piętro wyżej brakowało w oknie szyby.
Z góry widok
był straszny.
Podwórko było
pełne szkła i śmieci.
Wystraszeni
Niemcy opuszczali swoje pokoje i bluzgając coś po niemiecku uciekli do swoich
samochodów.
Wparowałem do
gabinetu prezesa, Baśka przedstawiła się jako prezes i zażądała natychmiastowego
przysłania grupy policji.
Ktoś włączył
alarm przeciwpożarowy.
Kilka minut
później przyjechały 4 samochody policji.
Baśka udając
prezesową kazała im wszystkich jak jeden wyrzucić z hotelu.
Policja olała
sprawę.
Stanęli i
czekali.
Na szczęście
sprawą zajęli się strażacy.
10 chłopa
sprawnie na siłę i na butach wywalili ponad 150 osób przez dzwi i przez wybite
okna.
Nauczyciele
odgrażali się że oskarżą hotel.
Uczniowie
wdali się w bójkę z policją.
Przed hotelem
i na parkingu przed tesco policja pakowała bardziej agresywnych do więźniarek.
Przyjechały
nowe radiowozy.
Chwile później
po okolicy krążyło tylko kilkanaście panienek w balowych sukniach.
Parę minut po
02:00
Zaczęliśmy
sprzątać.
Wynieśliśmy 4
kubły 160 szkła.
Zniszczone
stoły, spalone a nawet jeden z wbitym gwożdziem!.
Obrzygane
wykładziny zdjęliśmy,
Ze ścian
opornie schodiły soki, napoje i wymiociny.
Pomimo braku
szyb śmierdziało wewnątrz niemiłosiernie.
Dzrzwi na dół
do fitnesu ktoś rozbił, do basenu nasrali, zginęły ręczniki i wyposażenie sauny.
Gnojki włamali
się do dwóch pokojów na 1 i 3 piętrze.
Skończyliśmy
sprzątać po 08:00
Jednak dół
hotelu wymaga kapitalnego remontu.
Nawet sufit po
pożarze jest do wymiany.
Ale co tam -
młodzież bawiła się świetnie.
Jak by na to
nie patrzeć kolejny zwykły dzień z kalendarza kelnera.
A teraz już
idę spać bo jutro może znów coś wesołego mnie w pracy spotka. |